projekt plakatu Zbigniew KOSZAŁKOWSKI, zdjęcia Greg Noo-Wak

reżyseria Marek FIEDOR

scenografia, reżyseria światła Justyna ŁAGOWSKA
kostiumy Monika JAWOROWSKA
asystent scenografa Grzegorz NOWAK
asystent reżysera, inspicjent, sufler Ewa WIELGOSIŃSKA


O B S A D A
Stara Kobieta Barbara MARSZAŁEK
Pierwsza Dziewczyna Dorota KIEŁKOWICZ
Druga Dziewczyna Izabela NOSZCZYK
Trzecia Dziewczyna Grażyna WALASEK
Kelner Dobromir DYMECKI
Cyryl Przemysław KOZŁOWSKI
Ślepiec Michał STASZCZAK
Pan Mariusz JAKUS
Lekarz Mariusz SŁUPIŃSKI
Zamiatacz I Radosław OSYPIUK
Zamiatacz II Hubert JARCZAK

Jedna z najbardziej złożonych, prowokujących do rozmaitych interpretacji sztuk współczesnego klasyka polskiej literatury. Różewicz posłużył się metaforą monstrualnego śmietnika, by opisać kryzys dzisiejszej cywilizacji. Chociaż dramat został opublikowany w 1969 roku nic nie stracił na aktualności. Więcej, w obliczu postępującej dewastacji środowiska, technicyzacji i dehumanizacji życia, jego wymowa staje się jeszcze bardziej przejmująca i dobitna.
Kim jest tytułowa stara kobieta ? Na to pytanie autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Jednak, poprzez silny kontrast z innymi postaciami sztuki, czyni ją jakby ostoją człowieczeństwa, uosobieniem życiowej mądrości, reprezentantką uniwersalnych, choć niemodnych dziś i lekceważonych wartości humanistycznych. Być może to sama matka natura, energia i witalność, która na przekór destrukcyjnej działalności człowieka niezmiennie występuje w obronie życia i jego praw ?




premiera na SCENIE KAMERALNEJ 13 listopada 2010 r.
czas trwania spektaklu: 80 minut

...Śmietnik, przestrzeń tak ważna w tekstach T. Różewicza, otrzymał formę poczekalni czy dworcowego bufetu - plastikowe stoliki, kanapy. Na jednej z nich kobieta. Żaden ludzki strzęp z wysypiska - dojrzała, efektowna, w trenczu i modnych butach. Za chwilę zacznie się zmieniać, stając się kobietą na każdą okazję - przebraną
i ubraną, zakręconą i egzekwującą swoje prawa (choćby te, jakie ma, przychodząc na kawę). Ale co by się działo wokół, najważniejsze będzie dla niej czekanie na syna, misja rodzenia. Barbara Marszałek doskonale splata życiowe realia z symboliką wpisaną w postać wiecznej rodzicielki i jedynej nadziei ludzkości. Jest zwyczajna, kobieco - przewrotna, zalotna, wtapia się w tłum postaci, jakie się za chwilę przewiną obok niej, by w finale odsłonić znów swoją największą tęsknotę i (bez)nadzieję...
A świat i tak się kręci jak zawsze. Życie mija wśród ludzi i manekinów. Trwa estetycznie wypreparowany performance. Na naszym radosnym śmietniku musi się zmieścić wszystko i wszyscy. Gdy otworzy się ściana i niczym resztki ze zsypu (przy akompaniamencie huku, jaki słyszymy, gdy pod blok przyjadą po śmieci) wysypią się ludzkie szczątki, to każda ręka będzie porządnie owinięta w folię.
W „Kartotece” Chór Starców recytował „Odę do młodości”. Tu chór kobiet zjawia się w różnych sytuacjach, m.in. w spa, opowiadając o cenach za ratujące młodość kosmetyczne zabiegi. Signum temporis! Martyrologia, wiara za często ślepa, podszyta grą pozorów, kabotyńskie udawanie, show, który przecież musi trwać: „absolutnie absurdalny absurd”, jak mówi jedna z postaci. Oprócz tytułowej bohaterki skutecznie przekonywali o tym: Dobromir Dymecki, Mariusz Jakus, Przemysław Kozłowski, Michał Staszczak, Mariusz Słupiński, Dorota Kiełkowicz, Izabela Noszczyk, Grażyna Walasek, Radosław Osypiuk, Hubert Jarczak...


Renata Sas, Express Ilustrowany

...Już pierwsza scena w spektaklu „Stara kobieta wysiaduje” potwierdza założenia Marka Fiedora - nie reinterpretować sensów, a wyciągnąć z danej przez Różewicza metafory nowe znaczenia. Nie oglądamy więc, przynajmniej nie od razu, morza śmieci tylko antyseptyczną, nowoczesną kawiarnię dworcową. Z głośników nieśpiesznie sączy się równie sterylny jazz. Stara Kobieta (Barbara Marszałek) siedzi skromnie w przeciwdeszczowym płaszczu. Spleen i dekadencja. Pomysł dobrze gra na scenie
i już na wstępie na nowo otwiera tekst tak silnie osadzony w rzeczywistości, w której powstał. Wydaje się, iż reżyser szukając nowych odniesień, jednak zbyt łatwo zestawia ze sobą doświadczenia ostatniego półwiecza: Powstanie Warszawskie, antysemityzm. Ślepiec (Michał Staszczak) biskupem, Cyryl (Przemysław Kozłowski) faszystą, Lekarz (Mariusz Słupiński) z plastrem silikonu jak cudotwórca z amerykańskiej reklamy. Co jeszcze, pytamy czując się jak na szkolnym repetytorium. Erupcja wizualnych pomysłów zdaje się przekształcać spektakl w serię luźnych teatralnych obrazów czy też karykatur. Przekłada się to również na grę aktorów. Zwłaszcza Dobromir Dymecki jako Kelner tym razem nie zachwycił, choć ma on w sobie potencjał, który wręcz błaga o eksplozję.Nawiązując do teatru śmierci Kantora, mógł Fiedor nieco bardziej sobie pofolgować i w pełni zarzucić scenę manekinami. Krzątający się wokół nich Zamiatacze (Radosław Osypiuk i Hubert Jarczak) rapują oparte na didaskaliach songi i głosem imitują instrumenty - nie ma już muzyki, sztuka zwyrodniała. Innym wyśmienitym pomysłem jest stopniowe przywdziewanie przez Starą Kobietę kolejnych warstw fatałaszków, korali i bibelotów. Matka i kochanka, separująca się od świata chłopców śpieszących na kolejną wojenkę. Skupiona na sobie, oddaje całą wielowarstwowość postaci. Słowa ''Wszystko jest do kochania gamoniu, można kochać włosy, skórę, kości, jest miłość paznokci i miłość języków, miłość rąk i nóg'' zmieniają się dzięki Marszałek w tragicznie piękny hymn na cześć życia...


Łukasz Kaczyński, Dziennik Łódzki

...Marek Fiedor dramat Tadeusza Różewicza „Stara kobieta wysiaduje” przeczytał na współczesny sposób. W spektaklu traumę wydarzeń drugiej wojny światowej oddają hiphopowe kawałki, pocięte manekiny i protezy chirurgii plastycznej. Różewicz poprzez metaforę wysypiska pytał, czy poezja po Auschwitz jest możliwa? Pesymistyczna odpowiedź znalazła odzwierciedlenie w eksperymentach z formą dramatu niekonwencjonalnego, w którym człowiek został przedstawiony jako istota zdezintegrowana. Fiedor szuka tożsamości w popkulturowych wzorcach. Współczesny świat reprezentuje wąska i długa przestrzeń sceniczna. Sprawia wrażenie kawiarnianego wagonu urządzonego w minimalistycznym stylu. Między białymi stołami i czarnymi kanapami, wyznaczającymi przedziały, siedzi Stara Kobieta (Barbara Marszałek). Jej szary płaszcz wtapia się w otoczenie, podtrzymuje iluzję bezpiecznego miejsca. Kelner (Dobromir Dymecki) podaje szklankę wody, komentuje wiadomości w gazecie. Reżyser czas oczekiwań narodzin potomka zestawia z motywem śmierci. Wagon zapełniają sklepowe manekiny: wpadają na scenę przez umieszczone w tylnej ścianie okno przypominające otwór zsypu. Zamiast śmieci wysypują się z niego fragmenty plastikowych ciał. Towarzyszy im dźwięk metalicznego turkotu szyn - kawiarnia przemienia się w pociąg wiozący ludzi do obozu zagłady. Stary kelner Cyryl (Przemysław Kozłowski) staje się obozowym capo. Na plecach nagiego Pana (Mariusz Jakus) czerwoną szminką rysuje gwiazdę Davida, piętnując pochodzenie mężczyzny. Afabularna struktura oddaje chaos rzeczywistości; nie ma w nim szans na odrodzenie zniszczonych fizycznie i psychicznie ludzi ani odnowienie zdegradowanej przyrody...

Marta Olejniczak, Gazeta Wyborcza

...Śmietnisko jak morze, od brzegu do brzegu”, w które zmienia się scena, w interpretacji Fiedora zyskuje (...) nowy walor. Z wielkiego okna-zsypu rozciągającego się wzdłuż kawiarnianych stolików wysypują się na scenę owinięte w folię plastikowe kończyny, a wreszcie - całe manekiny. Reżyser posłużył się Kantorowską figurą śmierci i nicości, zderzając zapisaną u Różewicza wizję zagłady cywilizacji ze znakami współczesności...

Marta Byczkowska, Teatr

...Reżyser zdobył się tu na rzecz niezwykle trudną - odniósł przesłanie o wielkim ciężarze znaczeniowym (przestrogę przed współczesną samozagładą) do innych czasów. Tworząc bardziej polskie niż uniwersalne, jak u Różewicza, punkty odniesienia, konteksty społeczne i geopolityczne, a także wystrój inscenizacyjny znamionujący nowe kody wizualne. Nowe, bo wynikające z ducha dzisiejszej rzeczywistości...

Małgorzata Karbowiak, Kalejdoskop