projekt plakatu Mariusz GRZEGORZEK, zdjęcia Greg Noo-Wak  

reżyseria, światło
Waldemar ZAWODZIŃSKI

przekład Izabella Elwira ROZHIN
scenografia Katarzyna ZBŁOWSKA, Waldemar ZAWODZIŃSKI
kostiumy Maria BALCEREK
muzyka w wykonaniu Leszka KOŁODZIEJSKIEGO
asystent reżysera, inspicjent, sufler Anna KRÓLIKOWSKA

O B S A D A
Dora Natalia KLEPACKA
Matka Dory Urszula GRYCZEWSKA
Ojciec Dory Mariusz WITKOWSKI
Szef Dory Robert LATUSEK
Lekarz Mariusz SIUDZIŃSKI
Matka Szefa Zofia UZELAC
Elegancki Pan Bogusław SUSZKA

„Witaj Dora, witaj w świecie.”

Dora ma 18 lat. Nie tańczy, nie płacze, nie śmieje się. Milczy. Obserwuje. Jest inna. Przez lata leki utrzymywały ją w psychicznym półmroku. Środki uspokajające podawane przez rodziców i lekarzy, miały chronić Dorę i jej otoczenie przed dzikimi wybuchami emocji i pozwalały żyć „normalnym” życiem. Jednak matka Dory chce odzyskać córkę, poznać jej prawdziwą twarz. Powstrzymanie leczenia przynosi nieprzewidziane konsekwencje. Seksualność Dory kwitnie, dziewczyna jest wyuzdana i niewinna jednocześnie. Jej cielesny apetyt wytrąca z równowagi, niepokoi. Zaburza dobre samopoczucie. Przebudzona Dora jest jak lustro. Czy na pewno chcemy się w nim przejrzeć?

„Seksualne neurozy naszych rodziców”, odważna, prowokująca sztuka Lukasa Bärfussa, uznawanego za jednego z najwybitniejszych niemieckojęzycznych autorów swojego pokolenia, podejmuje trudny temat seksualności osób upośledzonych. Stawia pytania: czym jest normalność i kto określa co nią jest? Jakie są ramy wolności i kto powinien je ustalać?


SPEKTAKL DLA DOROSŁYCH WIDZÓW

premiera na Małej Scenie 14, 15, 16 września 2018 roku

Czas trwania spektaklu: 120 min.


Prawa Autorskie reprezentuje Agencja Dramatu i Teatru ADiT


Patronat medialny                                                                       Premiera z Dziennikiem Łódzkim


Natalia Klepacka, absolwentka Łódzkiej Szkoły z roku 2016, dostała rolę – wizytówkę, którą umieszcza w przegródce „talent” każdy wrażliwy widz. Jej Dora to długowłosa, kierowana instynktami istota bez makijażu, cierpiąca na rozmaite nerwowe przyruchy. Nie ma w nich jednak sztuczności, publiczność nie patrzy na scenę wstydliwie, jak to czasami bywa w „Dybukach” czy „Nocach Helvera”. Ma rację „chłopak Dory”, Elegancki Pan (przerażająco wiarygodny jako wulgarny dewiant Bogusław Suszka), kiedy nazywa ją „aniołem”. Klepacka zbudowała postać zagubionej młodej kobiety, która „umie czytać, ale nie potrafi zapamiętać” (...)
(…) twórcy nie idą łatwą drogą, wyznaczając kierunek rozwoju jednej z najlepszej moim zdaniem scen w Polsce. Sceny, która proponuje skończone, precyzyjne dzieła. W epoce spektakli patchworkowych, spektakli-instalacji oraz spektakli-improwizacji, gdzie czasami próżno szukać sensu i myśli autora umieszczonego na plakacie, jest to wartość nie do przecenienia. Siłą Jaracza są bardzo dobre teksty – klasyka albo niebanalne obcojęzyczne dramaty współczesne – i mocny zespół, pełen charyzmatycznych osobowości. Publiczność docenia też psychologiczne aktorstwo i scenografię, która współgra z treścią dramatu, czego nie da się powiedzieć o wielu spektaklach w naszym kraju. Na obu przedstawieniach, które oglądałam, widownia była pełna i oklaskiwała aktorów na stojąco. A nie były to spektakle premierowe. Jaracz najwyraźniej rozpoznaje potrzeby mieszkańców Łodzi i może liczyć na ich zainteresowanie, gdy na afiszu pojawia się nowy tytuł. Modelowa symbioza".

Kamila Łapicka – zteatru.pl


„W spektaklu Zawodzińskiego urzeka scenografia jego autorstwa. Pomysł, by wyeksponować na scenie zwierzęcy szkielet w przezroczystej gablocie – jak w gabinecie osobliwości – jest świetny”.
Izabella Adamczewska – Gazeta Wyborcza


„Na Małej Scenie sztukę szwajcarskiego autora Lucasa Bärfussa wyreżyserował Waldemar Zawodziński. Trzeba klasy, dobrego smaku, estetycznego wyczucia, by tekst, który łatwo przekierować w stronę pornograficznej farsy, przełożyć na sceniczny język tak, by bolało...
Renata Sas, Expres Ilustrowany


Matka (Urszula Gryczewska), we wspaniałym, pięknie granym, ale i okrutnym monologu do Męża (Mariusz Witkowski), wprowadza wątek eugeniczny (...) Gryczewska łączy tę tyradę z opowieścią utkaną z fizycznych, cielesnych detali samotnego macierzyństwa (…).
Oprócz Gryczewskiej i Witkowskiego, w spektaklu jest jeszcze trzecia mocna rola – Zofii Uzelac jako unieruchomionej na wózku, krzykliwej Matka Szefa. To epizod, ale w "feminizującej" scenie rozmowy z Dorą o kobiecości, wyciągając z torebki papierosa, czytając gazetę Uzelac drobnymi stypizowanymi gestami, charakterystyczną mimiką (osadzonymi w charakteryzacji i kostiumie) kreśli całą biografię swojej postaci – prostaczki, która zawzięła się i budując majątek na drobnym handlu awansowała do wyższej grupy społecznej”.

Łukasz Kaczyński, e-kalejdoskop


„Waldemar Zawodziński przygotował przedstawienie z dużym szacunkiem dla tekstu. Jego inscenizacja nie szokuje brutalizmem, nie epatuje seksem, odwołuje się do empatii, a nie do łatwych emocji (...). Efektowna, a przy tym metaforyczna scenografia, grana na żywo improwizowana muzyka Leszka Kołodziejskiego (...), a także – a może przede wszystkim – dobrze dobrana obsada i zaufanie do aktorów pozwoliły reżyserowi osiągnąć sukces. (…).
Dawno nie widzieliśmy tak dobrego aktorstwa, jakie pokazały Natalia Klepacka i Urszula Gryczewska (…). Obie znakomite, w dodatku grające ze sobą w jakiejś scenicznej symbiozie. (…). Wielkie wyrazy uznania należą się też Natalii Klepackiej, której kreacja to znacznie więcej niż kilka podpatrzonych gestów i charakterystyczny sposób mówienia. Jej Dora zmienia się (po odstawieniu leków, po poznaniu przypadkowego kochanka), jej Dora ma momentami poczucie humoru, jej Dora zachowuje jakąś dziewczęcą niewinność. Obiecujący debiut w Jaraczu”.

Piotr Grobliński – sngkultura.pl


„Wspaniała Natalia Klepacka, mogę sobie tylko wyobrazić, ile ta rola kosztuje, jej Dora poprowadzona została z matematyczną dokładnością, zobaczcie sami, milimetr w tę albo wewte, sekunda wyjścia z postaci i… byłaby katastrofa. Fantastyczna również Urszula Gryczewska jako matka Dory, także Bogusław Suszka w diablo trudnej roli Eleganckiego Pana. Uprzedzam (...) – nie wejdziecie do teatru bezkarnie. Ale nie pamiętam już, kiedy oglądałem spektakl z tak skupionymi i poruszonymi współwidzami, nie pamiętam również łez w tylu oczach (co ukradkiem podglądnąłem), i – wreszcie – tak zasłużonych owacji”.
Rafał Turowski – rafalturow.ski